Pozyskiwanie klientek

Jak wprowadzić zadatek w gabinecie i nie stracić klientek

Plan wdrożenia zadatku na 30 dni: gotowe zdania dla recepcji, osiem obiekcji z odpowiedziami, co zrobić ze stałymi klientkami i co mierzyć po starcie.

Ten tekst zakłada, że decyzję już podjęłaś. Jeśli dopiero liczysz, czy zadatek Ci się opłaca, i szukasz różnicy prawnej między zadatkiem a zaliczką, zacznij od strony o no-show i zadatkach. Tutaj zajmujemy się wyłącznie wdrożeniem: co powiedzieć, komu, w jakiej kolejności i co zrobić, gdy klientka się oburzy.

Piszę to, bo w praktyce zadatek rzadko upada na etapie decyzji. Upada w trzecim tygodniu, gdy pierwsza stała klientka mówi „a mnie też?", recepcja robi wyjątek, po tygodniu wyjątków jest pięć, po miesiącu zasada przestaje istnieć. Wdrożenie jest trudniejsze niż decyzja.

Skąd bierze się strach i co pokazuje arytmetyka

Obawa brzmi zawsze tak samo: „stracę klientki". Warto ją rozłożyć na czynniki, bo w środku siedzi błąd rachunkowy.

Załóżmy przykład obliczeniowy. Gabinet ma dwadzieścia rezerwacji tygodniowo, przychodzi czternaście, sześć nie. Średnia wartość wizyty 600 zł. Tygodniowo w powietrze idzie sześć okienek, z czego część da się dosprzedać z listy oczekujących, a część nie.

Po wprowadzeniu zadatku zdarzają się dwie rzeczy naraz. Część osób rezygnuje na etapie płatności, więc rezerwacji jest mniej, powiedzmy szesnaście. I jednocześnie prawie wszystkie się odbywają. Piętnaście odbytych wizyt zamiast czternastu, przy mniejszej liczbie rezerwacji i przy grafiku, który wreszcie da się planować.

To jest cała mechanika. Zadatek nie odstrasza klientek. Odstrasza rezerwacje bez zamiaru przyjścia, a te i tak nie zamieniały się w pieniądze. Liczba w kalendarzu spada, liczba w kasie rośnie. Właścicielki, które się na tym przejechały, patrzyły na spadek liczby rezerwacji i wycofywały zasadę, zanim policzyły odbyte wizyty.

Zanim ruszysz, zapisz gdzieś dzisiejszą pojawialność. Bez tej liczby za dwa miesiące nie udowodnisz sobie, że zmiana wyszła na dobre, i wrócisz do punktu wyjścia z poczucia winy.

Plan na trzydzieści dni

Tydzień pierwszy: decyzje, nie komunikacja

Nie mów jeszcze nikomu. Najpierw ustal cztery rzeczy i zapisz je, żeby recepcja nie improwizowała.

Kwota. Rynkowo spotyka się od kilkunastu do trzydziestu procent ceny zabiegu albo kwotę stałą rzędu stu do trzystu złotych. Kwota stała jest prostsza do zakomunikowania i mniej boli przy drogich zabiegach. Procent lepiej chroni przy zabiegach za kilka tysięcy. Nie mnóż wariantów, wybierz jeden model na start.

Zakres. Najbezpieczniejszy start to zadatek wyłącznie dla nowych klientek i wyłącznie przy rezerwacjach online. Stałe klientki i telefon zostawiasz na później. Rozszerzysz, gdy proces się utrzepie.

Zasady zwrotu. Odwołanie z wyprzedzeniem powyżej ustalonej granicy, na przykład czterdziestu ośmiu godzin, oznacza przełożenie terminu z zachowaniem zadatku. Poniżej tej granicy zadatek przepada. Odwołanie z Twojej strony oznacza zwrot. Zapisz to jednym zdaniem, nie trzema akapitami.

Wyjątki. Ustal je teraz, na zimno, i wypisz na kartce. Choroba z potwierdzeniem, zdarzenie losowe, pierwsza wpadka stałej klientki. Wyjątek ustalony wcześniej jest polityką. Wyjątek wymyślony przy telefonie jest wyłomem, na który powoła się następna osoba.

Regulamin i wzory dokumentów daj do sprawdzenia prawnikowi. Tekst poniżej dotyczy komunikacji, nie stanowi porady prawnej.

Tydzień drugi: ustawienie systemu i próba na sucho

Włącz pobieranie zadatku w rezerwacji online, ustaw automatyczne anulowanie nieopłaconej rezerwacji i skonfiguruj przypomnienia. Potem zrób rzecz, którą pomija większość gabinetów: przejdź całą ścieżkę sama, ze swojego telefonu, jak klientka. Od kliknięcia w reklamę, przez wybór terminu, po płatność i wiadomość potwierdzającą.

Zwykle wychodzi wtedy jedna z trzech rzeczy. Kwota zadatku nie jest widoczna przed wyborem terminu, więc klientka dowiaduje się o niej dopiero przy płatności i porzuca proces. Wiadomość potwierdzająca nie mówi ani słowa o tym, co się stanie z zadatkiem. Albo płatność nie działa na telefonie, a osiemdziesiąt procent ruchu przychodzi z telefonu.

Tydzień trzeci: uruchomienie dla nowych

Startujesz cicho. Żadnego ogłoszenia na Instagramie w stylu „od dziś wprowadzamy zadatki", bo to zaproszenie do dyskusji w komentarzach, której nie potrzebujesz. Nowa klientka rezerwuje, widzi kwotę, płaci albo nie płaci. Dla niej to normalna część procesu, bo nie zna Twojej poprzedniej zasady.

W tym tygodniu recepcja ma jedno zadanie poza obsługą: notować każdą reakcję. Kto zapytał, o co zapytał, co pomogło.

Tydzień czwarty: telefon, stałe klientki, pierwszy pomiar

Dopiero teraz rozszerzasz zasadę na rezerwacje telefoniczne i podejmujesz decyzję o stałych klientkach. I dopiero teraz patrzysz na pierwsze liczby.

Dokładne zdania, których można użyć

Improwizacja przy pierwszym pytaniu o zadatek kończy się przeprosinami, a przeprosiny brzmią jak przyznanie, że zasada jest niesłuszna. Poniżej gotowe sformułowania. Nie kopiuj ich bezmyślnie, dopasuj do swojego języka, ale zachowaj strukturę: fakt, powód, korzyść dla klientki.

Na stronie rezerwacji, nad wyborem terminu:

Rezerwacja terminu wymaga zadatku w wysokości [kwota]. Zadatek wliczamy w cenę zabiegu. Termin możesz bezpłatnie przełożyć najpóźniej na 48 godzin przed wizytą.

W wiadomości potwierdzającej rezerwację:

Termin potwierdzony: [data, godzina]. Zadatek [kwota] został zaksięgowany i pomniejsza cenę zabiegu. Jeśli coś Ci wypadnie, daj znać najpóźniej 48 godzin wcześniej, a przeniesiemy termin bez straty.

Recepcja przez telefon, gdy klientka słyszy o zadatku pierwszy raz:

Przy rezerwacji pobieramy zadatek [kwota], który wliczamy w cenę zabiegu. Dzięki temu terminy są realnie zajęte i mamy pewność, że jak ktoś rezerwuje, to przychodzi. Mogę wysłać link do płatności SMS-em?

Zwróć uwagę na trzy rzeczy. Kwota pada od razu, bez owijania. Powód jest podany jako korzyść wspólna, a nie jako zabezpieczenie przed klientką. Zdanie kończy się pytaniem, które prowadzi dalej, zamiast pauzą zapraszającą do dyskusji.

Gdy klientka prosi o rezerwację bez zadatku:

Rozumiem. Zasada jest u nas jednakowa dla wszystkich, więc terminu bez zadatku nie zablokuję. Mogę natomiast zapisać Cię na listę oczekujących i odezwać się, gdy zwolni się okienko w krótkim terminie. Wtedy decydujesz od razu.

To jest odmowa, która nie kończy rozmowy. Nie tłumacz się dłużej niż jednym zdaniem.

Trzy sposoby na stałe klientki

To jest miejsce, w którym wdrożenia najczęściej się rozsypują. Masz trzy warianty i każdy jest w porządku, byle wybrać jeden.

Wariant pierwszy: zwolnienie z zasady. Klientki, które przychodzą od lat i nigdy nie odwołały wizyty, po prostu nie płacą zadatku. Prowadzisz listę takich osób i recepcja ją zna. Zaletą jest zero konfliktu. Wadą jest to, że lista rośnie i po roku okazuje się, że połowa grafiku jest zwolniona.

Wariant drugi: zaufanie do pierwszego potknięcia. Wszyscy są zwolnieni, dopóki nie zrobią pierwszego no-show. Wtedy przy kolejnej rezerwacji obowiązuje zadatek. To jest najuczciwsze rozwiązanie i najłatwiejsze do wytłumaczenia: zasada dotyczy zachowania, nie stażu.

Wariant trzeci: zapowiedź z datą. Informujesz, że od konkretnego dnia zadatek obowiązuje wszystkich, i dajesz miesiąc uprzedzenia. Najmniej wyjątków w dłuższym terminie, ale najwięcej rozmów w tym jednym miesiącu.

W praktyce wariant drugi ma najlepszy stosunek spokoju do skuteczności. Stała klientka, która słyszy „u nas zadatek dotyczy osób, które odwołały wizytę w ostatniej chwili, więc Ciebie nie dotyczy", odbiera to jako wyróżnienie, a nie jako karę.

Czego nie robić: nie zwalniaj z zadatku pojedynczych osób ad hoc, bo akurat nalegały. To jedyny wariant, który gwarantuje, że zasada padnie.

Osiem obiekcji i odpowiedzi

„Nie ufacie mi?"

To nie kwestia zaufania, tylko grafiku. Przy jednym stanowisku każde okienko jest jedno, a zadatek sprawia, że nikt go nie blokuje na wszelki wypadek. Dzięki temu mam dla Ciebie termin wtedy, kiedy go potrzebujesz.

„Nigdzie indziej nie płacę zadatku."

U nas obowiązuje od niedawna i wliczamy go w cenę zabiegu, więc nie płacisz ani złotówki więcej. Zmieniło się tylko to, kiedy część kwoty przechodzi.

„A jeśli zachoruję?"

Wtedy dzwonisz i przenosimy termin. Zadatek zostaje na nową datę. Przepada tylko wtedy, gdy nikt się nie odezwie albo gdy dowiem się na godzinę przed wizytą.

„To za drogo jak na rezerwację."

To nie jest dodatkowa opłata. To część ceny zabiegu, płatna wcześniej. Cena końcowa się nie zmienia.

„Wolę zapłacić na miejscu."

Rozumiem, tylko wtedy nie mogę zablokować terminu. Mogę zapisać Cię na listę oczekujących, jeśli chcesz.

„Skąd mam wiedzieć, że mi nie przepadnie?"

Dostajesz potwierdzenie SMS-em z kwotą i zasadami. Zadatek widnieje na Twoim koncie i pomniejsza rachunek w dniu zabiegu.

„Jestem u was od pięciu lat."

Dlatego u Ciebie zadatku nie pobieram. Zasada dotyczy osób, które odwoływały wizyty w ostatniej chwili. (Ten wariant tylko wtedy, gdy wybrałaś model zaufania do pierwszego potknięcia. Nie improwizuj go przy telefonie, jeśli zasada jest inna.)

Cisza po podaniu kwoty. Nie wypełniaj jej tłumaczeniem. Zapytaj: „Mam wysłać link SMS-em?". Cisza po cenie prawie nigdy nie oznacza odmowy, tylko liczenie. Kto zaczyna w tym momencie tłumaczyć, ten sam podaje powody do wątpliwości. Rozwinięcie tego mechanizmu opisaliśmy w tekście o obiekcji ceny.

Sytuacje trudne

Klientka nie przyszła, ale ma dobry powód i dzwoni następnego dnia. Jednorazowo przenieś zadatek na nowy termin i powiedz wprost, że to wyjątek. Druga taka sytuacja z tą samą osobą oznacza zadatek bezzwrotny przy każdej kolejnej rezerwacji.

Klientka przekłada termin po raz trzeci. Przenoszenie zadatku w nieskończoność zamienia go w bezterminowy voucher. Ustal limit, na przykład dwa przełożenia, potem zadatek jest wykorzystany albo przepada.

Zabieg nie spełnił oczekiwań i klientka wraca zdenerwowana. To nie jest rozmowa o zadatku, tylko o efekcie. Nie mieszaj tych dwóch tematów, bo obie stracisz.

Awaria po Twojej stronie, spóźnienie personelu, odwołany dzień. Zwrot natychmiast, bez proszenia, i najlepiej z gestem. Jedna taka sytuacja obsłużona dobrze buduje więcej zaufania do zasady niż dziesięć wyjaśnień.

Klientka płaci zadatek i znika bez słowa. Nie dzwoń z pretensją. Wyślij jedną wiadomość z propozycją nowego terminu. Część tych osób wraca, jeśli nie postawisz ich w roli winnych.

Co mierzyć przez pierwsze dziewięćdziesiąt dni

Bez pomiaru wrócisz do starych zasad przy pierwszej trudnej rozmowie. Cztery liczby wystarczą.

Pojawialność, czyli odbyte wizyty podzielone przez umówione. To jest liczba, dla której to robisz. Porównuj z tą sprzed startu, którą zapisałaś w tygodniu pierwszym.

Porzucenia na etapie płatności, czyli ile osób wybrało termin i nie dokończyło. Jeśli ten odsetek jest bardzo wysoki, problem prawie nigdy nie leży w samej idei zadatku, tylko w tym, że kwota pojawia się za późno w procesie albo płatność nie działa na telefonie.

Przychód na jedno okienko w grafiku, a nie łączna liczba rezerwacji. To jedyna miara, która nie da się nabrać na spadek liczby zapisów.

Liczba wyjątków miesięcznie. Jeśli rośnie, zasada się rozpuszcza. To wskaźnik dyscypliny procesu, nie klientek.

Jeżeli prowadzisz reklamy, do tego dochodzi piąta liczba: koszt jednej odbytej wizyty, a nie koszt zapytania. Zadatek obniża go bez zmiany budżetu, bo z tej samej liczby leadów robi się więcej wizyt. Rozliczenie tej matematyki opisaliśmy osobno przy koszcie pozyskania klientki.

Pięć błędów, które kładą wdrożenie

Ogłoszenie zasady jako przeprosin. „Niestety musimy wprowadzić..." zaprasza do negocjacji. Zasada podana spokojnie, bez usprawiedliwiania, jest przyjmowana bez dyskusji.

Zadatek jako osobny link wysyłany ręcznie po rozmowie. Wtedy ktoś musi pamiętać, żeby go wysłać, ktoś musi pilnować, czy wpłynął, i ktoś musi zwolnić termin, gdy nie wpłynął. Po dwóch tygodniach recepcja przestaje to robić przy każdym telefonie. Zadatek ma być wbudowany w rezerwację, a nie doklejony do niej.

Kwota ukryta do ostatniego ekranu. Klientka, która dowiaduje się o zadatku po wypełnieniu wszystkich pól, odbiera to jako zasadzkę, nawet jeśli kwota jest niska.

Brak automatycznego anulowania. Nieopłacone rezerwacje zostają w kalendarzu i po tygodniu grafik znów jest pełen wizyt, których nie ma.

Różne zasady u różnych osób w zespole. Klientki rozmawiają ze sobą. Jedna rozbieżność wystarczy, żeby zasada stała się przedmiotem negocjacji przy każdym telefonie.

Rola systemu

Zadatek da się prowadzić ręcznie: link do płatności, notatka w kalendarzu, ktoś pilnuje, ktoś przypomina, ktoś zwalnia termin. Da się, przez kilka tygodni. Potem zaczyna się osypywać w miejscach, w których człowiek musi pamiętać.

Systemy z prawdziwą rezerwacją online, na przykład Palyri, przenoszą trzy rzeczy z głowy recepcji do procesu: kwota jest widoczna przy wyborze terminu, nieopłacona rezerwacja anuluje się sama po ustalonym czasie, a przypomnienia idą automatycznie. W Palyri dochodzi do tego coś, czego zwykły kalendarz nie robi: skoro zadatek jest zapisany przy konkretnym leadzie, to widać, ile opłaconych wizyt przyniosła każda kampania reklamowa. Wtedy zadatek przestaje być tylko zabezpieczeniem grafiku, a staje się miarą jakości ruchu, który kupujesz.

Porównanie kilkunastu systemów pod kątem zadatku i tego, czy w ogóle liczą zwrot z reklam, zebraliśmy w rankingu CRM dla kliniki medycyny estetycznej.

Najczęstsze pytania

Od czego zacząć, jeśli mam jutro pełny grafik na dwa tygodnie do przodu? Od nowych rezerwacji online. Umówionych terminów nie ruszaj, bo zmiana zasad po fakcie jest jedyną sytuacją, w której klientki mają rację, czując się potraktowane niepoważnie.

Czy zadatek zadziała przy tanich zabiegach? Tak, ale kwota powinna być odczuwalna, a nie symboliczna. Zadatek za dziesięć złotych nikogo nie zatrzyma przed niepojawieniem się.

Ile osób zrezygnuje? Nie podam liczby, bo zależy od ceny zabiegu, miasta i tego, skąd przychodzi ruch. Ważniejsze pytanie brzmi: ile z tych osób i tak by nie przyszło. Zmierz odbyte wizyty, nie rezerwacje.

Czy trzeba wystawiać paragon albo fakturę za zadatek? To pytanie do księgowej, nie do agencji marketingowej. Ustal to przed startem, bo dotyczy każdej wpłaty od pierwszego dnia.

Czy zadatek zastępuje przypomnienia SMS? Nie. Zadatek eliminuje rezerwacje bez zamiaru przyjścia. Przypomnienia eliminują zwyczajne zapominanie. To dwie różne przyczyny nieobecności i potrzebujesz obu narzędzi naraz.

Co zrobić, jeśli zespół jest przeciwny? Pokaż im liczbę pustych okienek z ostatniego miesiąca i policz przy nich, ile to jest pieniędzy. Recepcja broni się przed niezręcznymi rozmowami, a nie przed zasadą. Gdy dostanie gotowe zdania i wie, że masz jej plecy przy trudnym telefonie, opór znika w tydzień.

Następny krok

Jeśli chcesz przejść przez to na swoich liczbach, a nie na przykładach z artykułu, umów bezpłatną rozmowę. Policzymy Twoją obecną pojawialność, wartość pustego okienka i to, ile realnie kosztuje Cię dziś jedna odbyta wizyta. Plan zostaje u Ciebie niezależnie od tego, czy zdecydujesz się na współpracę.

Jeśli wolisz najpierw poczytać, przejdź do strony o no-show i zadatkach po część prawną i kwotową albo do tekstu o pracy z obiekcjami przy sprzedaży pakietów, jeśli rozmowy z klientkami są u Ciebie wąskim gardłem.

zadatekno-showrecepcjaobiekcjeproces
Umów bezpłatną rozmowę →