Pięć poziomów sprzedaży w beauty. Większość zespołów utknęła na drugim
Mapa pięciu poziomów kompetencji sprzedażowej w beauty, dwanaście frameworków, których nie uczą na szkoleniach, i test na sprawdzenie własnego poziomu.
Zapytaj dziesięć osób pracujących w beauty, czy są dobre w sprzedaży. Dziewięć powie, że tak. Jako dowód usłyszysz najczęściej jedno z trzech zdań: „mam świetny kontakt z klientkami", „klientki mnie uwielbiają" albo „nigdy nikomu nic nie wcisnęłam".
Żadne z nich nie jest dowodem umiejętności sprzedaży. To są dowody sympatyczności, a to zupełnie inna kompetencja. Można być najbardziej lubianą osobą w salonie i mieć konwersję konsultacji na poziomie dwudziestu procent, podczas gdy koleżanka obok, mniej rozmowna, ma pięćdziesiąt pięć.
Problem polega na tym, że w sprzedaży prawie nie ma naturalnej pętli informacji zwrotnej. Klientka, która nie kupiła, nie mówi „nie kupiłam, bo nie zapytałaś o mój budżet i bo nie wiedziałam, dlaczego mam to zrobić właśnie teraz". Ona mówi „muszę to przemyśleć" i znika. Więc uczysz się z ciszy, a z ciszy nie da się nauczyć niczego.
Ten tekst jest mapą. Pokazuje pięć poziomów kompetencji sprzedażowej, dwanaście konkretnych frameworków, które istnieją i działają, oraz test, po którym w piętnaście minut ustalisz, gdzie naprawdę jesteś. Nie po to, żeby kogokolwiek zawstydzić. Po to, żeby pokazać, jak głęboka jest ta studnia, bo dopiero wtedy widać, gdzie schodzą pieniądze.
Dlaczego wszyscy uważają się za dobrych w sprzedaży
Trzy powody, wszystkie bardzo ludzkie.
Mylimy sympatię ze skutecznością. Miła rozmowa daje natychmiastową nagrodę: klientka się uśmiecha, atmosfera jest dobra, wychodzisz z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Skuteczna rozmowa czasem bywa niewygodna, bo trzeba zapytać o pieniądze, o partnera i o to, co się stanie, jeśli klientka nic nie zrobi. Nagroda przychodzi później, w postaci decyzji.
Nie mamy punktu odniesienia. Nikt nie widzi cudzych rozmów. W żadnym salonie w Polsce nie ma zwyczaju, żeby raz w miesiącu odsłuchać nagranie konsultacji koleżanki. Więc każdy porównuje się sam ze sobą i zawsze wypada dobrze.
Sukcesy i porażki mają fałszywe przyczyny. Klientka, która kupiła pakiet, bo od trzech lat zbierała się do tego zabiegu, wzmacnia twoje przekonanie, że dobrze poprowadziłaś rozmowę. A ta, która nie kupiła, bo nie zbudowałaś kosztu czekania, zostaje w pamięci jako „niezdecydowana". Wnioski wyciągane z takich danych zawsze będą błędne.
To zjawisko ma nawet swoją nazwę w psychologii, ale ważniejsza od nazwy jest jego konsekwencja praktyczna: im mniej wiesz o strukturze sprzedaży, tym trudniej zauważyć, że jakaś struktura w ogóle istnieje. Dlatego mapa poniżej.
Pięć poziomów
Poziom 1. Obsługa
Odpowiadasz na pytania klientki. Ona pyta o cenę oczyszczania, ty podajesz cenę. Pyta o termin, ty proponujesz termin. Rozmowa jest uprzejma i całkowicie reaktywna.
Charakterystyczne zdanie: „Oczyszczanie mamy za 250 zł, w piątek mam wolne o czternastej."
Co się dzieje z pieniędzmi: klientka kupuje dokładnie to, po co przyszła, czyli zwykle najtańszą pozycję z cennika, i wraca wtedy, kiedy sobie przypomni.
Poziom 2. Uprzejma rekomendacja
Tutaj jest większość branży, także osoby z dziesięcioletnim stażem. Znasz się na zabiegach, doradzasz szczerze, klientki cię lubią. Kiedy widzisz, że komuś przyda się seria, mówisz o tym. Raz. Delikatnie. A jak klientka odpowie „muszę się zastanowić", mówisz „jasne, proszę dać znać".
Charakterystyczne zdanie: „Ja bym pani polecała serię czterech zabiegów, ale oczywiście decyzja należy do pani."
Co odróżnia poziom 2 od wyższych: brak procesu. Każda rozmowa wygląda inaczej, w zależności od nastroju i od tego, jak rozmowna jest klientka. Nie ma etapów, nie ma pytań zadawanych zawsze, nie ma domykania. Nie ma też żadnych liczb, więc nie da się powiedzieć, czy to działa.
Co się dzieje z pieniędzmi: sprzedaż zależy od tego, jak zdecydowana przyszła klientka. Salon zarabia na klientkach, które i tak by kupiły.
Poziom 3. Struktura
Masz proces i trzymasz się go niezależnie od nastroju. Konsultacja ma etapy: otwarcie z ustawieniem ram, wywiad, przejście, propozycja, cena, domknięcie. Wiesz, ile trwa każdy z nich. Masz zestaw pytań, które zadajesz zawsze. Umiesz poprosić o decyzję.
Charakterystyczne zdanie: „Zanim przejdziemy do szczegółów, powiem, jak wygląda taka konsultacja."
Zaczynasz też liczyć: ile konsultacji, ile decyzji, jaka średnia wartość. Od tego momentu w ogóle da się mówić o poprawie, bo masz punkt odniesienia.
Skok z poziomu 2 na 3 jest zwykle największym skokiem przychodowym w całej karierze i nie wymaga żadnego talentu. Wymaga jednej kartki z etapami rozmowy i konsekwencji.
Poziom 4. Diagnoza i przekonania
Przestajesz prowadzić rozmowę o zabiegu, a zaczynasz prowadzić klientkę przez jej własne wnioski. Wiesz, że decyzja o zakupie składa się z kilku przekonań, i budujesz je świadomie, pytaniami, w konkretnej kolejności. Wiesz, że obiekcja na końcu to skutek luki w środku, więc pytasz o partnera i o budżet zawczasu. Umiesz sprawdzić temperaturę przed podaniem ceny, umiesz zamilknąć po kwocie i umiesz odradzić.
Charakterystyczne zdanie: „A był taki moment, kiedy pomyślała pani: dość, muszę coś z tym zrobić?"
Na tym poziomie rozmowa przestaje wyglądać jak sprzedaż, choć jest sprzedażą w najczystszej postaci. Klientki mówią „w końcu ktoś mi to wytłumaczył".
Poziom 5. System
Twoja umiejętność przestaje być twoja. Jest spisana, przekazywalna i mierzona na poziomie całego zespołu. To jest różnica między świetną kosmetolożką a firmą, która rośnie.
Co to konkretnie znaczy: standard konsultacji na papierze, nagrywanie i wspólne odsłuchiwanie rozmów, cykliczny trening, wskaźniki per osoba i per źródło leada, prognoza przychodu na miesiąc do przodu, świadome zarządzanie cyklem życia klientki.
Charakterystyczne zdanie: „Ola ma konwersję 61 procent przy leadach z rekomendacji i 28 przy leadach z reklamy. Posłuchajmy trzech jej rozmów z reklamy i zobaczmy, gdzie to się rozjeżdża."
Salonów na poziomie 5 w Polsce jest bardzo niewiele i to jest dokładnie ta grupa, która rośnie mimo drożejących reklam.
Dwanaście frameworków, o których większość nie słyszała
To jest właściwa odpowiedź na pytanie „czego jeszcze nie wiem". Każdy z tych mechanizmów da się opisać, przećwiczyć i zmierzyć. Żaden nie wymaga charyzmy.
1. Luka A do B. Klientka nie kupuje zabiegu, tylko przejście ze stanu obecnego do stanu pożądanego. Twoja robota to opisać oba brzegi tak konkretnie, żeby różnica między nimi zaczęła uwierać. Bez opisanej luki nie ma sprzedaży, jest tylko cennik.
2. Siedem przekonań. Żeby ktoś kupił, musi mieć w głowie komplet: mam problem, sam go nie rozwiążę, czekanie kosztuje mnie więcej niż działanie, wiem po co to robię, stać mnie, bliscy mnie poprą, wierzę w tę metodę. Brak któregokolwiek daje konkretną obiekcję na końcu. To najbardziej praktyczny model, jaki znam, bo pozwala z wymówki wnioskować wstecz, co przegapiłaś.
3. Koszt bezczynności. Najsłabiej wykorzystywany mechanizm w całym beauty. Klientka porównuje cenę zabiegu z zerem, a powinna porównywać ją z ceną kolejnego roku bez zabiegu. Buduje się to pytaniami o przyszłość, nie straszeniem.
4. Izolacja obiekcji. Zanim odpowiesz na to, co usłyszałaś, sprawdź, czy to jedyna przeszkoda: „a odkładając tę kwestię na bok, czy jest jeszcze coś?". Bez tego rozwiązujesz problem pieniędzy, żeby na końcu usłyszeć o mężu.
5. Rama eksperta. Dobry lekarz zadaje pytania, bada i wystawia jedną receptę. Nie proponuje trzech leków do wyboru. Trzy pakiety do wyboru wyglądają na elastyczność, a są zrzuceniem decyzji na osobę, która przyszła po prowadzenie.
6. Reguła konsekwencji. Ludzie trzymają się tego, co sami powiedzieli na głos, o wiele mocniej niż tego, co usłyszeli. Dlatego przekonań nie buduje się mówieniem, tylko pytaniami, a słowa klientki notuje się i cytuje jej później.
7. Pytania kalibrowane. Zamiast pytań zamkniętych, które dają „tak" i „nie", pytania, które zmuszają do rozwinięcia: „w jakim sensie?", „jak to wygląda na co dzień?", „co się wtedy wydarzyło?". Jedno takie pytanie potrafi dać więcej niż pięć minut twojego tłumaczenia.
8. Kotwiczenie i kolejność ceny. Ta sama kwota brzmi inaczej w zależności od tego, co ją poprzedza. Najpierw opisz, co się wydarzy po opłacie, potem zwolnij, potem podaj kwotę. Wtedy cena jest biletem do procesu, a nie wydatkiem.
9. Awersja do straty. Ludzie mocniej reagują na to, co mogą stracić, niż na to, co mogą zyskać. „Efekt utrzyma się, jeśli dołożymy pielęgnację, a bez niej połowa ucieknie" działa lepiej niż „pielęgnacja wzmocni efekt". To nie jest manipulacja, o ile mówisz prawdę.
10. Paradoks wyboru. Im więcej opcji, tym mniej decyzji. Trzy pakiety do wyboru statystycznie sprzedają mniej niż jedna dobrze uzasadniona rekomendacja.
11. Ustawienie ram na wejściu. To, co powiesz w pierwszej minucie o przebiegu spotkania, decyduje o tym, kto prowadzi rozmowę i czy na końcu wypada zapytać o decyzję. Rozmowa bez ram kończy się zawsze tak samo: „to ja się zastanowię i dam znać".
12. Sprawdzenie temperatury przed ceną. Pytanie „jak się pani czuje z samym planem?" zadane przed kwotą oszczędza połowę obiekcji. Zadane po kwocie jest już bezużyteczne, bo klientka odpowiada nie na plan, tylko na cenę.
Jeśli któryś z tych dwunastu punktów brzmi dla ciebie nowo, to jest dokładnie odpowiedź na pytanie postawione w tytule.
Metryki, których prawie nikt nie liczy
Umiejętność bez pomiaru to opinia. Oto minimum, które zmienia rozmowę o wynikach z „mieliśmy słabszy miesiąc" na coś, z czym da się pracować.
| Wskaźnik | Co pokazuje | Gdzie zwykle jest problem |
|---|---|---|
| Show rate | ile umówionych konsultacji faktycznie przyszło | brak potwierdzenia i brak zadatku |
| Konwersja konsultacji | ile rozmów kończy się decyzją | brak struktury rozmowy |
| Udział pakietów | ile procent decyzji to seria, a nie pojedynczy zabieg | brak rekomendacji planu |
| Średnia wartość decyzji | ile wynosi typowa sprzedaż | schodzenie z ceny, brak pielęgnacji |
| Rebooking | ile klientek wychodzi z kolejnym terminem | pytanie zadawane przy wejściu, nie przy wyjściu |
| Konwersja per źródło | jak konwertują leady z reklamy vs z polecenia | ten sam skrypt do dwóch różnych światów |
| Odzysk po „przemyślę" | ile z wahających się wraca po kontakcie | brak follow-upu, czyli brak telefonu |
Ostatni wiersz jest szczególnie bolesny. W większości salonów wynosi zero, bo nikt nie dzwoni. To jest gotowy przychód leżący na podłodze.
Jak w ogóle wygląda trening sprzedaży
Tu jest największa różnica między beauty a branżami, w których sprzedaż jest zawodem. Tam nikt nie zakłada, że ktoś nauczy się rozmawiać przez samo rozmawianie.
Nagrania. Konsultacje telefoniczne nagrywane za zgodą klientki, odsłuchiwane raz w tygodniu. Nic nie rozwija tak szybko, jak usłyszenie samej siebie. Większość ludzi po pierwszym odsłuchu odkrywa, że mówi siedemdziesiąt procent czasu, choć była pewna, że słucha.
Role-play. Piętnaście minut tygodniowo, dwie osoby, jedna gra klientkę z konkretną obiekcją. Niewygodne przez pierwsze dwa razy, potem normalne.
Jeden wskaźnik na raz. Nie poprawia się wszystkiego naraz. Miesiąc na show rate, miesiąc na rebooking, miesiąc na udział pakietów.
Rozbiór przegranych. Po każdej konsultacji bez decyzji jedno zdanie w zeszycie: którego z siedmiu przekonań zabrakło. Po miesiącu masz gotową listę tego, co poprawić, i nie jest to już kwestia opinii.
Test: gdzie naprawdę jesteś
Odpowiedz sobie szczerze. Każde „nie wiem" to punkt do zdobycia, nie powód do wstydu.
- Ile konsultacji odbyłaś w zeszłym miesiącu i ile z nich skończyło się decyzją?
- Jakie pytanie zadajesz zawsze, w każdej konsultacji, bez wyjątku?
- Ile trwa u ciebie część, w której tylko pytasz i słuchasz?
- Co dokładnie mówisz w pierwszej minucie rozmowy?
- Kiedy pytasz o partnera i budżet: w środku rozmowy czy dopiero, gdy pojawi się problem?
- Co mówisz zaraz po podaniu ceny?
- Ile z klientek, które powiedziały „przemyślę to", dostało od ciebie telefon w ciągu doby?
- Jak brzmi twoja odpowiedź na „w salonie obok mają taniej"?
- Ilu klientkom w tym miesiącu odradziłaś zabieg?
- Kiedy ostatnio słyszałaś nagranie własnej rozmowy?
- Jaki masz rebooking i czy ktokolwiek w salonie zna tę liczbę?
- Która z twoich obiekcji wraca najczęściej i co konkretnie zmieniłaś, żeby przestała?
Osiem i więcej konkretnych odpowiedzi to poziom 4. Cztery do siedmiu to poziom 3. Mniej niż cztery to poziom 2, czyli tam, gdzie jest większość branży, łącznie z osobami bardzo doświadczonymi i bardzo lubianymi.
Plan na 90 dni
Dni 1 do 30: struktura. Spisz etapy konsultacji na jednej kartce. Ustal pięć pytań, które zadajesz zawsze. Zacznij liczyć dwie rzeczy: konwersję konsultacji i rebooking. Nic więcej.
Dni 31 do 60: przekonania. Wprowadź pytanie o moment decyzji, pytanie o koszt czekania i pytanie o partnera. Zacznij sprawdzać temperaturę przed ceną. Po każdej przegranej rozmowie zapisuj, którego przekonania zabrakło.
Dni 61 do 90: pętla. Nagrywaj rozmowy telefoniczne. Raz w tygodniu odsłuchaj jedną i wypisz trzy rzeczy do poprawy. Wprowadź telefon w ciągu doby do każdej osoby, która powiedziała „przemyślę".
Po trzech miesiącach porównaj konwersję z tą z pierwszego tygodnia. To będzie jedyny dowód, który cokolwiek znaczy.
Na koniec
„Jestem dobra w sprzedaży" to zdanie, które kończy naukę. „Nie wiem, jaką mam konwersję" to zdanie, które ją zaczyna. Różnica między tymi dwoma zdaniami jest w praktyce warta kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie w typowym gabinecie i jest to najtańszy wzrost, jaki da się kupić, bo nie wymaga ani złotówki na reklamę.
Konkretny przebieg rozmowy z poziomu 4 rozpisaliśmy krok po kroku tutaj: konsultacja krok po kroku. Gotowe odpowiedzi na wymówki są tutaj: 21 obiekcji. A o tym, jak rekomendować, nie brzmiąc jak sprzedawca, pisaliśmy tutaj: soft sell w beauty.
Jeśli chcesz, żeby ktoś spojrzał na liczby twojego gabinetu i powiedział wprost, gdzie wyciekają pieniądze: umów bezpłatną rozmowę.